Norwegia

Norwegia z przewodnikiem? Czemu nie!

„Gdy przylecieliście, czułem się, jakbym odbierał z lotniska jakiś «celebrytów». Teraz mam wrażenie, jakbym odwoził rodzinę” – to były jedne z ostatnich słów, jakie usłyszeliśmy w drodze na lotnisko od Wiktora – naszego przewodnika po Norwegii. Chyba każdy po trochę tak się czuł. Ale od początku…

„Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę”– Piotr Fronczewski (Baldur’s Gate)

B o wiecie, ze mną jest tak, że jeśli nie mogę pojechać gdzieś sama, to staram się wyjeżdżać tylko z takimi ludźmi, z którymi wiem, że przeżyję na przykład 7 dni non-stop. Przyczyna jest prosta – jestem introwertykiem jak stąd do Tokio – lub raczej – jestem introwertykiem, który nauczył się udawać ekstrawertyka. No cóż, zasadniczo mało kto lubi introwertyków, więc gdy ląduje się na pięcioletnich studiach w grupie stu innych osób, coś trzeba z tym zrobić. Może zamiast stosunków międzynarodowych powinnam była zrobić kurs juhaski (po węgiersku juhász – owczarz) i siedzieć gdzieś na hali pełnej owiec? 😉

Nasza ekipa w Norwegii

Jak wybrać ekipę, z którą przyjdzie nam spędzić 7 dni z rzędu, nie rozstając się ani na chwilę? Z rozwagą, oczywiście 🙂 Na szczęście blogerzy podróżniczy to w przeważającej mierze wspaniali ludzie, więc ekipa wyjazdowa zmontowała się raz-dwa. Pozostała tylko dwójka „dziwnych ludzi z Północy” – organizatorów z Nordtrip – wycieczki do Norwegii, których tak właściwie nikt z nas jeszcze nie znał…

Warszawscy blogerzy podróżniczy w osobie Brewy i Michała. Zdj. Tati z Poszli-Pojechali.pl

„Podróż najlepiej mierzyć ilością zdobytych przyjaźni, a nie przebytych mil.” – Tim Cahill

Norwegia z przewodnikiem

Norwegia z Agą

Znacie ludzi, z którymi „można wszystko”? Takim właśnie człowiekiem jest Aga – kobieta-rakieta z dwuosobowej ekipy Nordtripa. Aga urzekła mnie od pierwszej chwili… bukietem na stole (to znaczy ja sobie od tak niepoprawnie założyłam, że to Aga, bo Wiktor układający bukiety jest czymś, co przerasta moją wyobraźnię). No więc Aga urzekła mnie bukietem idealnym. Lekkim, przemyślnie niedbałym, z lokalnych kwiatów. Moja nauczycielka ikebany byłaby niewątpliwie zauroczona Pomimo, że pierwszego dnia dotarliśmy do domu po 22, dzięki długim dniom polarnym mogłam go jeszcze dla Was obfocić – oto on:

Polne kwiaty w salonie Nordtripa. Zdjęcie robione po 22!

Aga, prócz zmysłu estetycznego, obdarzona jest też arcyodwagą (choć z tego co pamiętam nieco inaczej nazwała tą cechę). Drugiego bladego wieczoru, zupełnie przypadkiem, udało mi się wypatrzyć pasącego się przed domem łosia. Niewiele myśląc złapałam aparat, buty i nieśmiało ruszyłam w jego stronę. Chwilę później dołączyła do mnie Aga. Od tej chwili pędząc na złamanie karku skradając się na paluszkach ruszyłyśmy pewnie w stronę dzikiego zwierza na długich szczudłach. Po chwili do eskapady dołączył Brewa. W trójkę było już znacznie raźniej 😉 Szczęśliwie młody łoś, zupełnie pochłonięty wciąganiem młodych pędów wierzbówki, nie robił sobie nic z naszej obecności. Za każdym razem, gdy obniżał łeb, podchodziliśmy bliżej. I bliżej. I jeszcze bliżej. I właściwie nic się nie działo, w międzyczasie z Brewą zdążyliśmy zrobić mu już setki zdjęć i kilka filmików i to już się prawie zrobiło nudne – łoś był tak obojętny na nasze podchody, aż Aga postanowiła podejść go od drugiej strony i… zatańczyli poloneza.

.

Konie kraść, zaklinać… łosie

Łosiowi chyba jednak nie do końca spodobał się ten pomysł. Właściwie, to filmik urywa się w najbardziej krytycznym momencie – czyli w momencie natarcia szczudłonogiego łosia na drobną Agę. Na szczęście Aga, zachowując zimną krew i trzeźwe myślenie – krzyknęła, machnęła rękami, a ten – zupełnie już zdezorientowany działaniami „dziwacznego dwunoga” czmychnął do pobliskiej rabaty. Następnego dnia Wiktor, bez cienia wahania stwierdził jedynie, że gdyby to był lew, Aga zapewne postąpiłaby tak samo. Arcyodważna.

Poza tymi wszystkimi przymiotami, Aga jest też skarbnicą wiedzy o lokalnej florze, dlatego bardzo żałuję, że nie było jej z nami w drodze na Kjerag, ale o tym napiszę Wam już wkrótce.

Jak zachowywać się w przypadku ataku dzikich zwierząt północy? Krótki poradnik. Źródło: http://bit.ly/2wXZdYo

Garść ciekawostek o łosiach:

  • Wiecie, że łosie są z natury samotnikami? Przestrzeń życiowa tych zwierząt wynosi zwykle do 10 km².
  • Główne pożywienie łosi stanowią rośliny wodne oraz delikatne, młode pędy.
  • Łosie łączy z bobrami wspólnota interesów – bobry ścinają  drzewa, przyśpieszając tym samym wzrost młodych pędów, tak lubianych przez łosie.
  • Żołądek łosia składa się z czterech części, co umożliwia mu odpowiednią fermentację pokarmów i jego rozdrobnienie.
  • Łoś ma 32 zęby i wszystkie z nich są trzonowe! Łoś kawałki gałązek ułamuje za pomocą twardego, nieczułego dziąsła.
  • Każda kończyna łosia zakończona jest czterema palcami, ale łoś zostawia tylko dwa ślady – to dlatego, że tylko dwa, środkowe palce, zakończone są racicą; dwa zewnętrzne znajdują się z tyłu i nie dotykają ziemi podczas chodzenia.
  • Poroże łosia może ważyć nawet 40 kg i osiągać rozpiętość do 1,5 metra. Co roku łoś gubi i odnawia poroże. Gdy łoś skończy 8 lat, jego poroże z roku na rok odrasta jednak coraz mniejsze…
  • Średnia waga łosia (samca) wynosi 500 kilogramów.
  • Łoś może biec z prędkością do 60 km/h!
  • Długość życia łosia wynosi ponad 20 lat.
  • Podobno bardzo łatwo jest oswoić łosia. Są bardzo spokojne i łatwo przyzwyczajają się do hałasów gospodarstwa domowego. Istnieje wiele anegdot o łosiach, które tak bardzo przyzwyczaiły się do ludzi, że wchodziły do domów, kładły się w salonie, a nawet wychodziły… oknem. Wabikiem na łosie jest dźwięk fujarki wykonanej ze zwiniętej kory brzozowej – podobno można na niej idealnie naśladować dźwięki wydawane przez samice w okresie godowym.

Norwegia z Wiktorem

Wiktor, nasz przewodnik. Zdj. Michał z Poszli-Pojechali.pl

Wiktor to nasz wszystkoogarniacz i główny przewodnik naszych wycieczek.  Wiktor ma coś w sobie z instynktu kaczej mamy – zawsze jest na przedzie, a reszta musi za nim nadążyć –  po prostu nie ma innego wyboru. Gdyby nie siedział na lądzie, śmiało można by go było nazwać wilkiem morskim. Dla warszawskich szczurów biurowych, a zwłaszcza tych, które wytresowane w Japonii  nauczyły się nawet sikać na komendę (serio… tą smutną historię znajdziecie gdzieś tu), był to mały szok („no bo jak to tak sobie poszedł? A jak ja tu spadnę i umrę? Przecież tu jest półmetrowa szczelina i trzeba ją jakoś przekroczyć, a nie ma instrukcji obsługi…”), który na szczęście minął już drugiego dnia. No bo właściwie – jeśli nawet pisklaki wyrabiają za swoimi rodzicami, dlaczego ludzie mieliby sobie nie poradzić?

Gdybym miała określić jednym słowem styl podróżowania Wiktora, byłby to niewątpliwie tramping.

Tramping – specyficzna forma turystyki, charakteryzującą się małymi grupami wyjazdowymi, niższymi kosztami niż na standardowych wyjazdach oraz możliwością przeżycia wielkiej przygody.

Wiktor jest doskonałym przewodnikiem po faunie Norwegii (jeśli ktoś wybiera się na birdwatching do Norwegii, to tylko z Wiktorem!). I choć Wiktor nie ma takiego szczęścia do łosi, jak Aga 😉 dzięki niemu udało nam się zobaczyć foki w naturalnym środowisku – znaczy się w okolicach hodowli małż. I w tym momencie wszyscy ciepło pomyśleli o Janinie 🙂

Foczka w wodach norweskiej riwiery
Foka w pobliżu hodowli skorupiaków 🙂

Garść ciekawostek o fokach:

(przecież nie mogą mieć gorzej od łosi, co nie?)

  • Foki mogą pływać z prędkością do 20 km/h i przebywać pod wodą do 18 minut. W wodzie „napędem” foki są skoordynowane ruchy tylnych płetw i boczne falowanie ciała. Niewielkie, przednie płetwy pomagają w zmianach kierunku ruchu.
  • Foka, jak każdy ssak, jest pokryta futrem, które chroni ją przed otarciami i zapewnia izolację termiczną. Stratom ciepła zapobiega także warstwa podskórnego tłuszczu, która może dochodzić do 8 cm grubości.
  • Uszy foki pozbawione są zewnętrznej małżowiny. „Otwory” szerokości około 1 cm pozwalają za to foce słyszeć w wodzie dźwięki do częstotliwości 160 kH i do 32 kH na lądzie (dla porównania człowiek słyszy w zakresie 11 – 32 kH).
  • Zimą, na przełomie lat 1988-1989, miała miejsce epidemia wirusowa, która spowodowała śmierć tysięcy fok. Duża liczba zwierząt zabłądziła wtedy na wybrzeża Bałtyku. Najszybciej zareagowali Holendrzy, tworząc pierwszą klinikę dla fok, a międzynarodowa ekipa badaczy próbowała opracować szczepionkę chroniącą foki przed nieznaną chorobą.
Foka w wodach norweskiej riwiery

Norweska riwiera raz jeszcze

– jeśli nie w przesilenie letnie, to kiedy?

Czy wrócę na norweską riwierę? Pewnie tak, choć wiem, że drugi taki wyjazd nigdy się nie powtórzy (w końcu nie da się dwa razy wstąpić do tej samej rzeki). Chociaż Aga i Wiktor mogliby długo opowiadać o tonącym w złotych barwach jesieni południu Norwegii, ja pewnie zawitam ponownie w czasie zupełnie odmiennym, niż tym razem – zimą, w trakcie nocy polarnej.

Nordtrip.pl - Norwegia z przewodnikiem zimą
Nordtrip.pl – Norwegia z przewodnikiem zimą
Norweska riwiera zimą
Norweska riwiera zimą. Zdj. Nordtrip.pl

Choć na południu Norwegii słońce pojawia się na kilka godzin nad horyzontem, to wizja mroźnych i krótkich dni, trzeszczącego pod butami śniegu i zamarzniętych wodospadów wydaje mi się niezwykle pociągająca. Podobnie marzą mi się rozświetlające subarktyczną noc wieczorne ogniska… a jeśli do tego dodamy trzaskający na co dzień w kominku ogień, grzańce w wielkich, glinianych kubkach i wieczorne muzykowanie w przytulnym salonie otulonego białą pierzyną domku, mamy gwarancję, że uczucie hygge nas nie opuści. Z resztą jestem bardziej niż pewna, że rumiane i szczypiące od mrozu policzki oraz wieczorny relaks przy kominku w nordtripowym salonie są bardziej, niż gwarantowane…

Zimowa Norwegia z przewodnikiem
Baza Nordtripa w zimowej szacie. Zdj. Nordtrip.pl
Baza Nordtripa w zimowej szacie. Zdj. Nordtrip.pl

Dla porównania – jeszcze pół roku temu domek wyglądał tak:

Baza Nordtripa w Norwegii
Baza Nordtripa w lipcu

Jeśli chcesz zobaczyć więcej letnich zdjęć z wyjazdu do Norwegii z Nordtrip.pl,  zaglądnij tutaj. Jeśli zainteresowała Cię zimowa oferta Nordtripa, po więcej informacji kliknij tu  🙂

W ramach naszej współpracy z Nordtripem ukazały się m.in.:

Jeśli interesuje Cię Norwegia, dołącz do dedykowanej grupy na facebooku: Norwegia – podróże, turystyka, ciekawe miejsca. Do zobaczenia! 🙂

Nie bądź sknera,
podziel się z innymi!

About

Z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. // Just a small town girl who always dreamed of travels and faraway places... Now Warsaw-based international relations analyst, travel blogger & folklore enthusiast, who cherishes nature, simple life & Irish traditional music. Japanophile. Addicted to haribo jellies & …red lipstick.

  1. Niechętnie wybywam poza granicę kraju, jednak Skandynawia od dłuższego czasu przewija się w różnorakich planach. Norwegia kusi niejednym i prędzej czy później tam zawitam. 😉

    Pozdrawiam,
    D

  2. Piękny wpis z masą przydatnych informacji! 🙂 Bardzo lubię Norwegie, choć widziałam ją przede wszystkim od strony wody 😉 Z jednej wycieczki lądowej w lutym tego roku zdjęcia można zobaczyć tutaj: http://olgakasprzyk.com/weekend-w-norwegii/
    Zazdroszcze podglądania łosi – ja widziałam raz jednego, dawno temu w Yellowstone. Śliczne zdjęcia! 🙂

  3. Kamila Anna Napora

    foki <3

Dodaj komentarz

Psst... na tej stronie dostaniesz ciasteczko. (więcej informacji)

Ciasteczka (cookies) to małe pliki tekstowe, które zapisane na twoim komputerze ułatwią przeglądanie stron WWW. Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące cookies. Obowiązek poinformowania cię o ciasteczkach nakłada ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Wszystko jasne, zamknij