bez kategorii

Cena bycia Mzungu w Afryce

Wyjdźmy od jednego, prostego i oczywistego stwierdzenia: Życie białego (Mzungu) w Czarnej Afryce różowe nie jest.

Życie kosztuje. Życie na wyjeździe zazwyczaj kosztuje więcej. Życie białego (Mzungu) na wyjeździe w Afryce kosztuje wiele… wprawdzie przede wszystkim dobrego samopoczucia, ale jednak kosztuje. Bo choć z jednej strony znałam stosunek mieszkańców Czarnego Lądu do Białasów, to jednak przekonanie się o tym na własnej skórze było dla mnie pewnym szokiem kulturowym.

Kilka faktów o Mzungu w Tanzanii:

  1. Bycia Mzungu nie da się ukryć. Mzungu świeci białością lica i nawet po opatuleniu się w muzułmańską burkę nadal na wierzchu zostają białe dłonie (i jak tu trzymać aparat, albo za coś zapłacić?). Więc nie, powtarzam, nie da się ukryć.
  2. Mzungu jest biały, jest przedstawicielem Globalnej Północy. Wszyscy przedstawiciele Globalnej Północy są bogaci.
  3. Za bycie Mzungu trzeba płacić. Słono (jak na miejscowe warunki). Najlepiej w dolarach.
  4. Nie ważne czy jesteś Niemcem, Szkotem czy Grekiem. I tak dla miejscowych przyjechałeś z USA (no, chyba, że przyjechałeś z Europy, ale to przecież niewiele więcej niż kolejny stan).
  5. Jeśli Twój afrykański znajomy / współpracownik zaprasza Cię na wycieczkę lub kolację, policz ile chcesz wydać, a później pomnóż to razy dwa (lub trzy, jeśli Twój współtowarzysz nie planuje przyjść sam).
  6. Jeśli w trakcie wycieczki Twój afrykański znajomy przebąknie pół-żartem pół-serio, że powinien wziąć od Ciebie pieniądze za robienie Ci zdjęć, to niestety jest bardziej pół-serio niż pół-żartem, ponieważ (patrz punkt 7)
  7. Jeśli Twój afrykański zaprasza Cię na wspólny wypad gdziekolwiek, Ty traktujesz to jako przyjemność, on traktuje to jako okazja do zarobku (choć zapewne łączy przyjemne z pożytecznym, a przynajmniej taką mam nadzieję).

Ciesz się, jeśli nie zażąda pieniędzy za spędzanie z Tobą czasu i oprowadzanie Cię, Ty matołowaty i  ciemny jak kwit na węgiel Mzungu!

Ponieważ rozdrabnianie się jest dla cieniasów (a raty dla ubogich) całą powyższą wiedzę przyswoiłam jednorazowo, w czasie pewnej niedzielnej wycieczki. Szczęśliwie jej celem było Dar Es Salaam, gdzie ceny są relatywnie niskie. Szczęśliwie, bo mogłam nieopatrznie wybrać się na Zanzibar…

Koszt jednodniowego wypadu do Dar dla 3 osób (dwójki Mzungu i jednego Tanzańczyka):

  • Dala dala (zwany chickenbusem), czyli transport do miasta:  1500 TSH (1 USD)
  • Przejazd bajaj (trójkołową moto-rikszą) do Muzeum Narodowego – ok. 3 min:  3000 TSH (2 USD)
  • Koszt wstępu do Muzeum Narodowego: goście zagraniczni – po 6500 TSH, Tanzańczycy – 1500 TSH. Łącznie: 14 500 TSH (10 USD)
  • Zwiedzanie Muzeum Narodowego i galerii sztuki z latarkami, bo nie było prądu – BEZCENNE! 🙂
  • Zestaw obiadowy + napój w podrzędnej knajpie a’la McDonalds  dla 3 osób: 56 500 TSH (38 USD)
  • Kolejny przejazd bajaj: 2000 TSH (1,3 USD)
  • Zakupy: tradycyjne, afrykańskie odzienie (made in India): 15 000 TSH (10 USD)
  • Mała Coca-Cola na targu rybnym  (jedna z 3 głównych atrakcji Dar Es Salaam): 1000 TSH (0,6 USD), oczywiście razy 3
  • Przeprawa promowa na półwysep tam i z powrotem dla trzech osób: 2000 TSH (1,3 USD). Faktyczna cena wydrukowana na bilecie: 200 TSH za osobę (0,13 USD).  800 TSH (0,5 USD) ukryty napiek dla koleżanki (?!)
  • Przejazd bajaj na plażę: 2000 TSH (1,3 USD)
  • Wstęp na plażę: 1000 TSH (0,6 USD) za osobę – łącznie 3000 TSH (2 USD)
  • Powrotne przejazdy bajaj:  4200 TSH (2,8 USD)
  • Powrót dala dala z Dar Es Salaam do domu: 2000 TSH (1,3 USD), w tym 500 TSH ukrytego napiwku dla koleżanki (patrz cena dala dala do Dar Es Salaam).

Ceny Tanzania (1) Ceny Tanzania (2)

Jak widać koszt dziennej imprezy (w tym atrakcje typu: „błyśnij fleszem, to zobaczymy co jest na obrazie!” i pływanie w Oceanie Indyjskim) jest szczęśliwie niski. Po podziale na dwójkę Mzungu wyszło ok. 30 USD na osobę.

To teraz w drugą stronę.
Zalety wypadu do miasta z Tanzańczykiem:

Dar Es Salaam 037
„Lokalnemu przewodnikowi” inni mieszkańcy Czarnego Lądu nie każą płacić za robienie zdjęć. To, jak te zdjęcia będą zrobione, to już inna sprawa.
  • „Lokalnemu przewodnikowi” inni mieszkańcy Czarnego Lądu nie każą płacić za robienie zdjęć (a płacić każą nawet jeśli chce się zrobić zdjęcie bananów na straganie, nie mówiąc nawet o zdjęciach osób).  To, jak te zdjęcia będą zrobione, to już inna sprawa.
  • Tanzańczyk, nawet jeśli jest w towarzystwie dwóch Mzungu i tak wytarguje lepszą cenę za transport bajaj.
  • Jeśli pójdziesz coś kupować z lokalnym Tanzańczykiem, ten zaprowadzi Cię na drugi koniec miasta do sklepu swojego wuja/ kuzynki / bratowej. Dzięki temu możesz pozwolić zarobić całej rodzinie! 🙂
  • Jeśli kilka dni później przypadkowo spotkasz w supermarkecie swojego nowego tanzańskiego przyjaciela, pan w kasie dorzuci Ci chipsy bananowe GRATIS (bo jesteś friend tego czy owego). Wow! Cóż za odmiana.

 

I – na koniec – to nie jest tak, że miejscowi Cię nie lubią. Może nawet i Cię lubią, może nawet robią to z sympatią. Po prostu TU TAK JEST (Ty niewdzięczny biały kolonizatorze!) i jest to równie oczywiste, jak mycie zębów każdego dnia. Więc nie ma tego złego, uszy do góry! Jeśli ktoś z lokalnych Cię sprzeda, to przynajmniej masz pewność, że zażąda za Ciebie wysoką cenę 😉

Dar Es Salaam 009

Izabela

About

Warsaw-based international relations analyst, traveler & folklore enthusiast. Expert on North-East Asia region, particularly Japan. Blogging for fun, in my free time :)

  1. Za tydzień jadę do Tanzanii więc przekonam się na własnej skórze 😀

  2. Wapniaki Wdrodze

    Jeden z pierwszych postów o pieniądzach napisanych w tak cudny sposób, że chce się je wydać 🙂

  3. Ja od lat jestem ‚laowai’ (obcy w Chinach)- chętnie zmieniłbym się w Mzungu na jeden urlop ;D
    ‚tax only’- świetny kard!
    pzdr

    • Wiesz, wszystko jest do zrobienia 😉 Jeśli jesteś informatykiem to wyjazd jest kwestią urlopu i biletu lotniczego – Franciszkanom u których mieszkałam zadań dla informatyków nie brakuje 🙂
      P.S. W Tanzanii, jak chce się Białasa lekko obrazić, to krzyczy się na niego „China” (szina), bo Chińczyków to tam nie brakuje!

  4. Pingback: Zanzibar - co, gdzie, za ile? | Love Traveling

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Psst... na tej stronie dostaniesz ciasteczko. (więcej informacji)

Ciasteczka (cookies) to małe pliki tekstowe, które zapisane na twoim komputerze ułatwią przeglądanie stron WWW. Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące cookies. Obowiązek poinformowania cię o ciasteczkach nakłada ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Wszystko jasne, zamknij